środa, 12 czerwca 2013

Biała boazeria cd i kryształowy kinkiet

Boazeria w trakcie nadal, Na razie tylko mam dwie ściany, ale brakuje solidnego wykończenia, więc efekt jest niewyjściowy:) Ale Tatuś założył mi kinkiet, który po zaświeceniu żarówki, tworzy piękne refleksy:D Dodatkowo zawiesiłam (zapewne tymczasowo, bo marzyły mi się czarne rami ze zdjęciami rodzinnymi) obrazki z candy od Rozy, lustro pomalowałam na niezidentyfikowany bliżej kolor, który miał być miętowy. Ale odkąd zawieszono kinkiet, jakoś mi się to nie komponuje, tak PRLowsko się kojarzy. Docelowo marzy mi się lustro z ramą w kolorze starego złota/srebra. Jak dokończę boazerię i mój mąż wstawi listwy i kątowniczki, to pokażę całość. Później przemaluję/zmienię lustro, a w międzyczasie pomaluję kuchnię:D Haha, a do domu wracam po pracy o 17:00 trzeba jeszcze obiad naszykować, dzieci nakarmić, wykąpać i uśpić, a o innych rzeczach już nie mówię. Podziwiam więc wszystkie pracujące mamusie, które jeszcze po pracy mają czas na dzieci, dom, pasję i bloga. Do następnego!




6 komentarzy:

  1. no świetnie to wyglada. u mnie w kuchni jest boazeria, chyba pomyslę nad taką zmianą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie zazdroszczę tej pracy :) sama przez to przeszłam :D ale warto prawda?

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Marl świetnie Ci idzie - tak trzymaj. Korytarz pięknieje :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow:) ściany wyglądają świetnie:) ale masz racje to lustro już niestety nie. Ale plan na wykończenia bardzo mi się podoba:) niecierpliwie czekam na efekt końcowy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zmiana o 180 stopni, na plus ++++ pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń