środa, 6 lutego 2013

Tort- samochód

Mój synek miał kilka dni temu urodzinki. Postanowiłam stanąć na wysokości zadania i upiec tort zupełnie sama:D 
 Pierwszy raz.
W ogóle w pieczeniu nie jestem orłem, jest to obca mi dziedzina. Jakoś przy małych dzieciach+jedna panicznie boi się miksera to po prostu trudne. Dlatego tort powstał w nocy. Mąż dzielnie mi pomagał. Jadł niebieską masę cukrową i bardzo sobie chwalił. Efekt może nie powala na kolana, bo sama sobie wysoko zawiesiłam poprzeczkę, ale Erykowi dosłownie szczęka opadła z wrażenia. Nie zdążyłam zrobić zdjęcia niestety. Z całej imprezy zapamiętał tylko moment wniesienia tortu i o niczym więcej nie mówił przez 3 dni:D:D:D




10 komentarzy:

  1. super tort na pewno sie natrudziłąś:)

    OdpowiedzUsuń
  2. tort jest ODJAZDOWY! w całym tego słowa znaczeniu:-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Po prostu WOW! Wygląda super:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak na pierwszy raz to naprawdę świetnie Ci wyszedł. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. brawo :)) dla mnie boba sama bym poległa przy takim projekcie :P
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego najlepszego dla synka:)
    Świetnie ci wyszedł ten tort, jestem pod wrażenie:)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  7. mega samochodzik.. synek do teraz pewnie przezywa ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam, zapraszam do bombonierkowej zabawy. Pozdrawiam lawendowo :)
    http://beatybombonierka.blogspot.com/2013/02/dam-drapaka.html

    OdpowiedzUsuń
  9. A mi się torcik bardzo podoba :) Jak na pierwszy raz to brawa na stojąco :)

    OdpowiedzUsuń