wtorek, 18 września 2012

KInkiet i zapowiedź małego remonciku

Witam!

Niedawno kupiłam kinkiet do zawieszenie nad lustrem w moim przedpokoju. Szukałam baardzo długo, żeby kupić coś niedrogiego ( ponieważ chciałabym jeszcze dokupić dwa takie same na klatkę schodową i drugą żarówkę także w przedpokoju) acz stylowego. I tak planowałam zupełnie coś innego, miałam ochotę sama coś poprzerabiać, kupić używane klosze itd..Jednakże zdecydowałam się na dość elegancką funkiel nówkę z allegro:)
No cóż... zbyt oryginalnie nie jest, ale oto efekt moich poszukiwań:
Zdjęcie tylko fabryczne, ponieważ czeka on na montaż. Stwierdziłam, że lepiej najpierw pomalować boazerię, bo każdy dodatkowy element na ścianie to utrudnienie. Ale malowanie się odwlecze w czasie, bo właśnie wczoraj przegrałam batalię na allegro o szlifierkę mimośrodową, którą bardzo pragnęłam wyczyścić moje cudne ściany. Swoją drogą chciałam je pozrywać jeszcze dwa miesiące temu. Kiedy ostatnio mój teść zaproponował mi, że mi z tym pomoże, zrobiłam się zielona, bo zmienił mi się w ostatnim czasie chyba dość radykalnie gust i za nic nie oddam mojej boazerii!!Będzie biała!Już się nie mogę doczekać malowania!

piątek, 14 września 2012

Gazetowe zasłonki i inne nowości:)


Kiedy mój niespełna 3-letni synek zobaczył owe zasłony wiszące na sznurku do suszenia prania, zawołał: Dziadziuś!Gazeta się suszy! Trochę wcześniej kupiłam firanki-makarony, które czekały tylko na umycie okna. Zdjęcia robione przy niesprzyjającej aurze....Efekt taki:








Innym razem wynalazłam w tanim sklepie pudełeczko na biżuterię. Ponieważ  moja kolekcja ostatnio się rozrosła, bardzo potrzebowałam takiego. Było w dość atrakcyjnej cenie, więc właściwie bez namysłu się skusiłam:) Wcześniej szukałam jakiegoś starego pudełka do odnowienia, ale były kosmicznie drogie. W dalszym ciągu czekam ja jakąś okazję do ustrzelenia;) foty wrzucę wieczorem




 A to mój młodociany przestępca, dzięki któremu cały czas mogę sprzątać i zabawa nigdy się nie kończy, bo gdy jestem w kuchni, za ten czas rozrabia w swoim pokoju. Tu przyłapana na gorącym uczynku:)

środa, 5 września 2012

Półka/ wieszak na płaszcze


Już jest!Świeżutki, można by rzec pachnący farbą (wodną, bezwonną) wieszak na płaszcze z półeczką na kapelusze. Jak to wykwintnie brzmi!Wisieć tam będą jednak kurtki, a leżeć raczej szaliczki. Obecnie szukam fajnych koszyków na w/w. Zdjęcia jeszcze się ładują z aparatu. Malowane jak wszystko pozostałe w moim nibyprzedpokoju. Pastelowa orchidea i czerń. Szału nie ma, ale zmiana tak!  

now

before
 

środa, 8 sierpnia 2012

Czarno- biała szafka na buty

Zrobiłam sobie szafkę!Odpicowałam ją, zdrowo się napracowałam. Długo się zabierałam do tego, bo raz, że jest to sklejka jakaś fatalna, a dwa, że piwnica (moje dawne artystyczne lokum), w której mebel stał, została zalana wodą. W tym miejscu gratulacje dla mojej Mamy, której zapomniało się zakręcić wodę w szlaufie (jak się odmienia "szlauch"??) No, w tym wężu gumowym. Tym samym dedykuję jej tę robotę:) Dzięki temu, Mama zyskała trochę miejsca w swoich szafkach na dole i może już nie będzie musiała trzymać butów pod łóżkiem:) Musiałam zaszpachlować, zamalować kilka razy na czarno (najpierw poszła dobrze kryjąca matowa czarna akrylówka do decoupage, na to Dekoral błysk. Biała, to Pastelowa Orchidea Duluxa.Zdecydowałam się na dwa kolory, ponieważ mam grube plany co do przedpokoju (białę ściany) i nie chciałabym uyskać zlania bieli w jedno. A poza tym kupiłam kinkiet!Biało czarny właśnie. Ale o nim w następnym poście. Mój Teść pomalował krzyyyyywy sufit na biało, wielkie słowa uznania, jest jak kartka papieru!Także jeszcze dużo pracy przede mną z czyszczeniem i bejcowaniem ścian, ale liczę po cichutku na pomoc fachowców. Aha!Zaskoczył mnie efekt na drzwiczkach, malowało się je rewelacyjnie, do tego prześwitują sklejkowe "słoje", bomba! Nie dało się za to uniknąć śladów po szpachli, ale mój przedpokój jest na szczęście ciemny. Do kompletu szykuję jeszcze półeczkę z wieszakiem na płaszcze. No i włala:D







niedziela, 1 lipca 2012

Pudełko na drobiazgi


Pudełko jest stare i od niepamiętnych czasów krąży po domu. O ile dobrze pamiętam-mama dostała je od swojej szwagierki na jakąś okazję,ale to było dziesiąt lat temu. Ostatnio służyło mnie i mojemu mężowi do przechowywania pierdół. Dosłownie. Opróżnienie go zajęło mi trochę czasu, było tam niewyobrażalnie dużo różności. Teraz nawet nie wiem, gdzie jest większość. Pomyślałam, że jeżeli je odnowię, bo jest już w opłakanym stanie, to powróci na półkę,ale w zasadzie stało się zbędne. A do ozdoby może lepiej posłuży prawowitej właścicielce, która dziś z raczej umiarkowanym entuzjazmem się ucieszyła:)
Tata jak je zobaczył,podsumował: widać Ci ślady pędzla. A! I brzeg chusteczki też tak wystaje trochę.

No cóż...moje drugie dekupażowanie. Warstw lakieru jest tam tysiąc, ale efekt nieprzewidywalny, wyszedł metodą prób i błędów.





 
tak wyglądało wcześniej (na brzegach widać farby, bo już zaczęłam malować z drugiej strony)



 
to jest w trakcie



no i efekt końcowy




środa, 6 czerwca 2012

Biały wiejski płotek

Pomalowałam ostatnio płotek dla dzieci. Tak wyglądał przedtem, cały już się ubrudził i nie był zabezpieczony nawet impregnatem.


Miałam niezbyt dużo czasu, bo moja młodsza pociecha ostro zabrała się do ćwiczeń pod kątem raczkowania. Skończyłam prawie miesiąc temu. A Laura już od jakiegoś czasu pełza, także płotek wkręciłam w ostatniej chwili.

Można powiedzieć, że go odekupażowałam. Choć dosyć amatorsko. Mój mąż chcąc mnie podnieść na duchu powiedział: "ale Marluś, ślicznie wyszedł Ci ten płotek!I te naklejki- bomba!". Ale pierwsze koty za płoty. Dosłownie. Zrobiłam przetarcia, więc wygląda na naprawdę wiejski stary płot:) 






czwartek, 26 kwietnia 2012

Stare lustro

Wreszcie udało mi się skończyć rzecz, dla której postanowiłam założyć tego bloga. Jest to pierwsza próba odnowienia jakiegokolwiek mebla, a właściwie postarzenia, więc nie jest to może olśniewający efekt, ale na razie może być. Lustro jeszcze nie wisi, ale zaraz zrobię kilka fotek i wrzucę je. Nie są za super, bo robione w przyciemnionej kuchni, ale z czasem wrzucę gotowy przedpokój.





Co do metody malowania, to pominę źle położoną  farbę i skrobanie wszystkiego od początku. Na wyczyszczoną i odpyloną i odtłuszczoną ramę nałożyłam emalię akrylową z brązowym pigmentem, potem drugą warstwę-emalię akrylową Dulux- Pastelowa Orchidea;D Okazało się, że zasycha mi na pędzlu, dlatego wyszły ślady pociągnięć na drewnie. Swoją drogą, specjalnie kupiłam nową puszkę, bo przy poprzednim malowaniu starszą(którą znalazłam w piwnicy taty)okazało się, że zasycha, nawet przy domieszce rozpuszczalnika. Myślałam, że jest zleżała. Ale nowa była tak samo gęsta. Dobrze ją wymieszałam, ale to na nic. Szczerze mówiąc boję się teraz brać za inne rzeczy w domu, żeby ich nie zepsuć. Jak wszystko wyschło, zrobiłam przecierki na wystających częściach papierem 180. I to w zasadzie była najprzyjemniejsza część zabawy. Na koniec zabezpieczyłam lakierem bezbarwnym półmatem, który zepsuł cały efekt:) Lustro zżółkło. A w zakamarkach przy nałożeniu zbyt dużej ilości lakieru zrobiły się zacieki. Poza tym, jestem dość zadowolona:) Aha, nie wyciągnęłam lustra z ramy, dlatego pod warstwą taśm zabezpieczających zmatowiło się i już nic nie można z tym zrobić.lol.