środa, 8 sierpnia 2012

Czarno- biała szafka na buty

Zrobiłam sobie szafkę!Odpicowałam ją, zdrowo się napracowałam. Długo się zabierałam do tego, bo raz, że jest to sklejka jakaś fatalna, a dwa, że piwnica (moje dawne artystyczne lokum), w której mebel stał, została zalana wodą. W tym miejscu gratulacje dla mojej Mamy, której zapomniało się zakręcić wodę w szlaufie (jak się odmienia "szlauch"??) No, w tym wężu gumowym. Tym samym dedykuję jej tę robotę:) Dzięki temu, Mama zyskała trochę miejsca w swoich szafkach na dole i może już nie będzie musiała trzymać butów pod łóżkiem:) Musiałam zaszpachlować, zamalować kilka razy na czarno (najpierw poszła dobrze kryjąca matowa czarna akrylówka do decoupage, na to Dekoral błysk. Biała, to Pastelowa Orchidea Duluxa.Zdecydowałam się na dwa kolory, ponieważ mam grube plany co do przedpokoju (białę ściany) i nie chciałabym uyskać zlania bieli w jedno. A poza tym kupiłam kinkiet!Biało czarny właśnie. Ale o nim w następnym poście. Mój Teść pomalował krzyyyyywy sufit na biało, wielkie słowa uznania, jest jak kartka papieru!Także jeszcze dużo pracy przede mną z czyszczeniem i bejcowaniem ścian, ale liczę po cichutku na pomoc fachowców. Aha!Zaskoczył mnie efekt na drzwiczkach, malowało się je rewelacyjnie, do tego prześwitują sklejkowe "słoje", bomba! Nie dało się za to uniknąć śladów po szpachli, ale mój przedpokój jest na szczęście ciemny. Do kompletu szykuję jeszcze półeczkę z wieszakiem na płaszcze. No i włala:D







niedziela, 1 lipca 2012

Pudełko na drobiazgi


Pudełko jest stare i od niepamiętnych czasów krąży po domu. O ile dobrze pamiętam-mama dostała je od swojej szwagierki na jakąś okazję,ale to było dziesiąt lat temu. Ostatnio służyło mnie i mojemu mężowi do przechowywania pierdół. Dosłownie. Opróżnienie go zajęło mi trochę czasu, było tam niewyobrażalnie dużo różności. Teraz nawet nie wiem, gdzie jest większość. Pomyślałam, że jeżeli je odnowię, bo jest już w opłakanym stanie, to powróci na półkę,ale w zasadzie stało się zbędne. A do ozdoby może lepiej posłuży prawowitej właścicielce, która dziś z raczej umiarkowanym entuzjazmem się ucieszyła:)
Tata jak je zobaczył,podsumował: widać Ci ślady pędzla. A! I brzeg chusteczki też tak wystaje trochę.

No cóż...moje drugie dekupażowanie. Warstw lakieru jest tam tysiąc, ale efekt nieprzewidywalny, wyszedł metodą prób i błędów.





 
tak wyglądało wcześniej (na brzegach widać farby, bo już zaczęłam malować z drugiej strony)



 
to jest w trakcie



no i efekt końcowy




środa, 6 czerwca 2012

Biały wiejski płotek

Pomalowałam ostatnio płotek dla dzieci. Tak wyglądał przedtem, cały już się ubrudził i nie był zabezpieczony nawet impregnatem.


Miałam niezbyt dużo czasu, bo moja młodsza pociecha ostro zabrała się do ćwiczeń pod kątem raczkowania. Skończyłam prawie miesiąc temu. A Laura już od jakiegoś czasu pełza, także płotek wkręciłam w ostatniej chwili.

Można powiedzieć, że go odekupażowałam. Choć dosyć amatorsko. Mój mąż chcąc mnie podnieść na duchu powiedział: "ale Marluś, ślicznie wyszedł Ci ten płotek!I te naklejki- bomba!". Ale pierwsze koty za płoty. Dosłownie. Zrobiłam przetarcia, więc wygląda na naprawdę wiejski stary płot:) 






czwartek, 26 kwietnia 2012

Stare lustro

Wreszcie udało mi się skończyć rzecz, dla której postanowiłam założyć tego bloga. Jest to pierwsza próba odnowienia jakiegokolwiek mebla, a właściwie postarzenia, więc nie jest to może olśniewający efekt, ale na razie może być. Lustro jeszcze nie wisi, ale zaraz zrobię kilka fotek i wrzucę je. Nie są za super, bo robione w przyciemnionej kuchni, ale z czasem wrzucę gotowy przedpokój.





Co do metody malowania, to pominę źle położoną  farbę i skrobanie wszystkiego od początku. Na wyczyszczoną i odpyloną i odtłuszczoną ramę nałożyłam emalię akrylową z brązowym pigmentem, potem drugą warstwę-emalię akrylową Dulux- Pastelowa Orchidea;D Okazało się, że zasycha mi na pędzlu, dlatego wyszły ślady pociągnięć na drewnie. Swoją drogą, specjalnie kupiłam nową puszkę, bo przy poprzednim malowaniu starszą(którą znalazłam w piwnicy taty)okazało się, że zasycha, nawet przy domieszce rozpuszczalnika. Myślałam, że jest zleżała. Ale nowa była tak samo gęsta. Dobrze ją wymieszałam, ale to na nic. Szczerze mówiąc boję się teraz brać za inne rzeczy w domu, żeby ich nie zepsuć. Jak wszystko wyschło, zrobiłam przecierki na wystających częściach papierem 180. I to w zasadzie była najprzyjemniejsza część zabawy. Na koniec zabezpieczyłam lakierem bezbarwnym półmatem, który zepsuł cały efekt:) Lustro zżółkło. A w zakamarkach przy nałożeniu zbyt dużej ilości lakieru zrobiły się zacieki. Poza tym, jestem dość zadowolona:) Aha, nie wyciągnęłam lustra z ramy, dlatego pod warstwą taśm zabezpieczających zmatowiło się i już nic nie można z tym zrobić.lol.

środa, 18 kwietnia 2012

Buty buciki!

Nie, nie nudziło mi się. Moja pracownia (gdzie remontuję lustro) znajduje się na dnie domu, w piwnicy mojego taty. Tzn to jest jego królestwo. Nota bene wczoraj chyba przegięłam, bo podczas remontu jednego z pomieszczeń tata sobie pogwizdywał, to jego zwyczaj przy pracy. Ja obok czyściłam dalej lustro i zaczęłam narzekać i marudzić, bo nienawidzę gwizdania, aż w końcu się pożegnał i poszedł na górę. Chciał mi chyba dać do zrozumienia, że ta piwnica jest za mała dla nas dwojga lub coś. No i dalej. Ostatnio boję się, że jak zejdę na dół, to moja Pysia się obudzi, przy okazji budząc synka i nie zdążę do niej dobiec, aby ją uspokoić na czas. Zatem zajęłam się odnowieniem malutkich 
bucików Laury:)


 before

after

czwartek, 12 kwietnia 2012

Moja Kuchnia-Jadalnia-Salon-Sypialnia


Jako, że cały czas nie mogę skończyć renowacji lustra( z powodu braku w/w), to pomyślałam, że powoli zacznę pokazywać mój dom w stanie obecnym lub na starych zdjęciach. Mam zamiar wziąć się porządnie za moje cztery kąty;) Dlatego będzie chyba fajnie móc potem sobie porównać efekty mojej pracy z tym, co mamy tu teraz. Na początek wrzucam kuchnię. No właśnie... Razem z mężem i dwójką dzieci mieszkamy u moich rodziców na piętrze. Posiadamy dwa pokoiki dziecięce, kuchniosalon, który po narodzeniu drugiego szkrabika stał się także naszą sypialnią i łazienkę- rzecz jasna:P Trochę tu mało miejsca, ale wielofunkcyjne pomieszczenie daje radę. Zdjęcia są zrobione z okresu poremontowego. Przed moim zamążpójściem była tu mała ruinka:D Miejsce do szycia, prasowania, składowania pościeli i niepotrzebnych ubrań, okresowo nawet magazyn na ciuchy, którymi handlował mój tata. Stąd wrażenie, że jest czysto i pusto. Teraz już pokój odbył 3 kolejne przemeblowania, ale nadal nie jest po mojej myśli, więc wrzucę aktualne foto jak zmienię konfigurację.





niedziela, 8 kwietnia 2012

Lepiej późno niż wcale


  



Święta już w połowie upłynęły, więc pomyślałam o tym, żeby wrzucić koszyczek na bloga. Dziś odwoziłam dziadków mojego męża po obiedzie do domu i przez chwilę padał tak gęsty śnieg, że nic nie widziałam. Prawie wjechałam w samochód z naprzeciwka. Dziadziuś  na przednim siedzeniu o mało nie zemdlał. Babcia ma chore serce, ale na szczęście siedziała z tyłu i nic nie zauważyła. Do rzeczy. Takie wiosenne dekoracje przypominają o tym, jaką porę roku mamy, więc to chyba dobry pomysł.