Zrobiłam sobie szafkę!Odpicowałam ją, zdrowo się napracowałam. Długo się zabierałam do tego, bo raz, że jest to sklejka jakaś fatalna, a dwa, że piwnica (moje dawne artystyczne lokum), w której mebel stał, została zalana wodą. W tym miejscu gratulacje dla mojej Mamy, której zapomniało się zakręcić wodę w szlaufie (jak się odmienia "szlauch"??) No, w tym wężu gumowym. Tym samym dedykuję jej tę robotę:) Dzięki temu, Mama zyskała trochę miejsca w swoich szafkach na dole i może już nie będzie musiała trzymać butów pod łóżkiem:) Musiałam zaszpachlować, zamalować kilka razy na czarno (najpierw poszła dobrze kryjąca matowa czarna akrylówka do decoupage, na to Dekoral błysk. Biała, to Pastelowa Orchidea Duluxa.Zdecydowałam się na dwa kolory, ponieważ mam grube plany co do przedpokoju (białę ściany) i nie chciałabym uyskać zlania bieli w jedno. A poza tym kupiłam kinkiet!Biało czarny właśnie. Ale o nim w następnym poście. Mój Teść pomalował krzyyyyywy sufit na biało, wielkie słowa uznania, jest jak kartka papieru!Także jeszcze dużo pracy przede mną z czyszczeniem i bejcowaniem ścian, ale liczę po cichutku na pomoc fachowców. Aha!Zaskoczył mnie efekt na drzwiczkach, malowało się je rewelacyjnie, do tego prześwitują sklejkowe "słoje", bomba! Nie dało się za to uniknąć śladów po szpachli, ale mój przedpokój jest na szczęście ciemny. Do kompletu szykuję jeszcze półeczkę z wieszakiem na płaszcze. No i włala:D
środa, 8 sierpnia 2012
niedziela, 1 lipca 2012
Pudełko na drobiazgi
Pudełko jest stare i od niepamiętnych czasów krąży po domu. O ile dobrze pamiętam-mama dostała je od swojej szwagierki na jakąś okazję,ale to było dziesiąt lat temu. Ostatnio służyło mnie i mojemu mężowi do przechowywania pierdół. Dosłownie. Opróżnienie go zajęło mi trochę czasu, było tam niewyobrażalnie dużo różności. Teraz nawet nie wiem, gdzie jest większość. Pomyślałam, że jeżeli je odnowię, bo jest już w opłakanym stanie, to powróci na półkę,ale w zasadzie stało się zbędne. A do ozdoby może lepiej posłuży prawowitej właścicielce, która dziś z raczej umiarkowanym entuzjazmem się ucieszyła:)
Tata jak je zobaczył,podsumował: widać Ci ślady pędzla. A! I brzeg chusteczki też tak wystaje trochę.
No cóż...moje drugie dekupażowanie. Warstw lakieru jest tam tysiąc, ale efekt nieprzewidywalny, wyszedł metodą prób i błędów.
tak wyglądało wcześniej (na brzegach widać farby, bo już zaczęłam malować z drugiej strony)
to jest w trakcie
no i efekt końcowy
środa, 6 czerwca 2012
Biały wiejski płotek
Pomalowałam ostatnio płotek dla dzieci. Tak wyglądał przedtem, cały już się ubrudził i nie był zabezpieczony nawet impregnatem.
Miałam niezbyt dużo czasu, bo moja młodsza pociecha ostro zabrała się do ćwiczeń pod kątem raczkowania. Skończyłam prawie miesiąc temu. A Laura już od jakiegoś czasu pełza, także płotek wkręciłam w ostatniej chwili.
Można powiedzieć, że go odekupażowałam. Choć dosyć amatorsko. Mój mąż chcąc mnie podnieść na duchu powiedział: "ale Marluś, ślicznie wyszedł Ci ten płotek!I te naklejki- bomba!". Ale pierwsze koty za płoty. Dosłownie. Zrobiłam przetarcia, więc wygląda na naprawdę wiejski stary płot:)
czwartek, 26 kwietnia 2012
Stare lustro
Wreszcie udało mi się skończyć rzecz, dla której
postanowiłam założyć tego bloga. Jest to pierwsza próba odnowienia
jakiegokolwiek mebla, a właściwie postarzenia, więc nie jest to może
olśniewający efekt, ale na razie może być. Lustro jeszcze nie wisi, ale
zaraz zrobię kilka fotek i wrzucę je. Nie są za super, bo robione w
przyciemnionej kuchni, ale z czasem wrzucę gotowy przedpokój.
Co do metody malowania, to pominę źle położoną farbę i skrobanie wszystkiego od początku. Na wyczyszczoną i odpyloną i odtłuszczoną ramę nałożyłam emalię akrylową z brązowym pigmentem, potem drugą warstwę-emalię akrylową Dulux- Pastelowa Orchidea;D Okazało się, że zasycha mi na pędzlu, dlatego wyszły ślady pociągnięć na drewnie. Swoją drogą, specjalnie kupiłam nową puszkę, bo przy poprzednim malowaniu starszą(którą znalazłam w piwnicy taty)okazało się, że zasycha, nawet przy domieszce rozpuszczalnika. Myślałam, że jest zleżała. Ale nowa była tak samo gęsta. Dobrze ją wymieszałam, ale to na nic. Szczerze mówiąc boję się teraz brać za inne rzeczy w domu, żeby ich nie zepsuć. Jak wszystko wyschło, zrobiłam przecierki na wystających częściach papierem 180. I to w zasadzie była najprzyjemniejsza część zabawy. Na koniec zabezpieczyłam lakierem bezbarwnym półmatem, który zepsuł cały efekt:) Lustro zżółkło. A w zakamarkach przy nałożeniu zbyt dużej ilości lakieru zrobiły się zacieki. Poza tym, jestem dość zadowolona:) Aha, nie wyciągnęłam lustra z ramy, dlatego pod warstwą taśm zabezpieczających zmatowiło się i już nic nie można z tym zrobić.lol.
środa, 18 kwietnia 2012
Buty buciki!
Nie,
nie nudziło mi się. Moja pracownia (gdzie remontuję lustro) znajduje
się na dnie domu, w piwnicy mojego taty. Tzn to jest jego królestwo.
Nota bene wczoraj chyba przegięłam, bo podczas remontu jednego z
pomieszczeń tata sobie pogwizdywał, to jego zwyczaj przy pracy. Ja obok
czyściłam dalej lustro i zaczęłam narzekać i marudzić, bo nienawidzę gwizdania, aż w końcu się
pożegnał i poszedł na górę. Chciał mi chyba dać do zrozumienia, że ta
piwnica jest za mała dla nas dwojga lub coś. No i dalej. Ostatnio boję się, że
jak zejdę na dół, to moja Pysia się obudzi, przy okazji budząc synka i
nie zdążę do niej dobiec, aby ją uspokoić na czas. Zatem zajęłam się
odnowieniem malutkich
bucików Laury:)
before
after
czwartek, 12 kwietnia 2012
Moja Kuchnia-Jadalnia-Salon-Sypialnia
niedziela, 8 kwietnia 2012
Lepiej późno niż wcale
Święta
już w połowie upłynęły, więc pomyślałam o tym, żeby wrzucić koszyczek
na bloga. Dziś odwoziłam dziadków mojego męża po obiedzie do domu i
przez chwilę padał tak gęsty śnieg, że nic nie widziałam. Prawie
wjechałam w samochód z naprzeciwka. Dziadziuś na przednim siedzeniu o
mało nie zemdlał. Babcia ma chore serce, ale na szczęście siedziała z
tyłu i nic nie zauważyła. Do rzeczy. Takie wiosenne dekoracje
przypominają o tym, jaką porę roku mamy, więc to chyba dobry pomysł.
Subskrybuj:
Posty (Atom)